wtorek, 7 maja 2013

Haul time ! : >

Doobry wieeczór :D !
Dzisiaj przychodzę z szybką notką a mianowicie jak pewnie widzicie już po tytule z zakupami :D. Dzisiaj po lekcjach poszłam do drogeri Jasmin i do biedronki :D. Możecie zobaczyć co kupiłam poniżej ; p.
 A więc taak :
Najpierw Jasmin :D.
- Szampon do włosów Biały Jeleń, hipoalergiczny z czystą bawełną. Nie mam żadnej alergii ale bardzo spodobał zapach :D. cena: 8.49 zł
- Lakier do włosów Taft POWER HOLD & CASHMERELIKE SUPPLENESS, mega strong 5. Kiedyś już miałam lakier z Tafta i był bardzo fajny myślę, że ten też mnie nie zawiedzie ;p. cena: 13.99 zł
-Peeling Brusher Czysta Skóra Active, Garnier. W drogerii nie było nic ciekawego a w tym peelingu spodobała mi się bardzo szczoteczka *.*. cena: 13.99 zł
- Żel pod prysznic Lirene, rajski granat. Ahhh zakochałam sie w zapachu ♥ meegaśnie przyjemny dla noska :D. cena: 8.49 zł
- Maseczka do włosów 60 sekundowa, Nature Therapy Marion z octem z malin i koktajlem owocowym. Podobno płukana z tej serii jest świetna, więc skusiłam sie na tą maskę. Ma starczyć na dwie aplikacje jednak myślę że przy moich włosach starczy na trzy :D.
I teraz aż jedna rzecz z biedronki.
- Płyn micelarny do demakijażu i tonizacji twarzy i oczu z Bebeauty. Pewnie już każda z was słyszała o tym płynie z biedronki, jedne go kochają inne nienawidzą ja należę do tych co kochają ♥ to już moja trzecia butelka i na pewno nie ostatnia :D.














To by było na tyle :D. Napiszcie czy używałyście czegoś i jak wam sie podoba : ). Koomentujcie to daje motywacji !♥
Buziaaczki ; 33.
Paula.

piątek, 3 maja 2013

Wróciłam ?! z bublem !

Hejka heej.. :D
Jejku dość dawno nic nie dodawałam.. dokładnie od 31 października. W sumie to nie mam pojęcia czemu tak zniknęłam z blogowego świata.. Taka samo jakoś wyszło czas strasznie szybko leciał.. nadal wydaje mi sie, że przecież całkiem nie dawno dodałam ostatni post : o, a jednak minęło 6 miesięcy ? Dużo sie wydarzyło przez ten czas dużo smutnych momentów i tych wesołych. Ale ale co ja sie tu rozpisuje ! Przecież do blog kosmetyczny a nie żadne smenty na temat mojego życia ;p.

No więc po tym ciekawym wstępie przechodzę do właściwej notki :D a tak dokładnie chciałam wam powiedzieć o pewnym bublu ._..
A tym bublem jest: Isana, Creme Dusche Sheabutter & Passionsfruit .
Pierwszy raz sięgnęłam po żel pod prysznic z Isany a zawiodłam sie mega :c. Kupiłam go za 3 zł z jakimś groszami na przecenie oczywiście w Rossmannie (ja głupia chciałam wydać mało kasy i mnie pokarało x_x). 
Kiedy go powąchałam w sklepie pachniał bardzo ładnie jakimś słodki owockiem, jednak kiedy wylałam go sobie na dłoń podczas mycia zapach był po prostu brzydki ._. . Podczas mycia nie pojawiała sie nawet najmniejsza piana. Co więcej po zmyciu żelu z ciała nadal czułam sie nie świeża i nie umyta dokładnie, musiałam albo nalewać więcej tego żelu albo powtarzać czynność mycia ciała jeszcze raz ._. (STRASZNIE UPIERDLIWE !) często też kończyło sie tak, że brałam najzwyklejsze mydło w płynie i używałam jego to było 1000 razy lepsze niż mycie sie tym żelem ♥. Zapach żelu na ciele oczywiście po spłukaniu był nie wyczuwalny, chociaż w sumie to dobrze bo kiedy go rozprowadzałam z ręką na sercu mdliło mnie od tego zapachu : ). 
Dobrze idźmy dalej :D z tyłu jest napisane tak "KREMOWY ŻEL POD PRYSZNIC MASŁO SHEA I OWOC PASJI" Producent mówi nam ,że żel jest KREMOWY co jest po prostu śmiechem na sali :D. Żel jest hmm.. prześwitujący ? baaaardzo rzadki i przypomina konsystencją bardziej wodę niż kremowy żel.


Podsumowując nigdy ale to przenigdy nie wymagałam od żelu wiele, wystarczy żeby mył, nie wysuszał, ładnie pachniał i to wszystko. To chyba nie tak wiele ? Jednak ten żel nie spełnia żadnego mojego warunku.
Używałam już kilka różnych tańszych żeli ale żaden nie był taki okropny jak ten. 
Nie sądzę żebym spróbowała jakiegoś innego żelu z Isany ten mnie wystarczająco zraził :c.

Zdjęcie opakowania żelu ściągnęłam z tego bloga rubeniablog.blog.de  jest to blog jakieś Niemki jeżeli znacie niemiecki i macie ochotę to sobie zajrzyjcie ; 3.

To by było na tyle, mam nadzieję że o niczym nie zapomniałam i zapraszam was do komentowania ^.^.
Papa ; 33
 Paula xoxo.

środa, 31 października 2012

zmywacz do paznokci Isana, Nagellack Entferner 'Mandelduft' VS zmywacz do paznokci Nailty.

Heejka dawno nie dodawałam żadnej notki, ale to dla tego że jakoś nie miałam czasu i pomysłów na coś nowego. Dzisiaj chyba notka będzie dłuższa niż ostanie a to dla tego, że ci przychodzę do was z recenzją porównawczą zmywczy do paznokci ISANA z rossmanna i NAILTY z biedronki : ).
A więc zaczynam :D !

 I. Zmywacz do paznokci Isana, Nagellack Entferner 'Mandelduft'. 

Na opakowaniu mamy napisane, że zmywacz jest o zapachu migdałów, z wysokiej klasy olejkiem oraz usuwa szybko i dokładnie lakier.
Odkręcając butelkę zmywacz jak to zmywacz po prostu śmierdzi : p, nie jakoś bardzo natrętnie (były gorsze) ale jednak. 
Przy jasny kolorach lakierów u mnie wystarczą dwa waciki do zmycia dwóch łapek, przy ciemniejszy no już troche więcej. Wystarczy przyłożyć nasączony wacik do paznokcia poczekać parę sekund i lakier ładnie schodzi nam z paznokietków : D.
Kiedy już zmyjemy lakier na paznokciach zostaje śliczny zapach którego nie moge sie nawąchać < 3 !
Nie zauważyłam żeby wysuszał mi paznokcie więc to plus : ).
Cena bardzo przystępna bo około 5-6 zł za 250 ml tak jak już wyżej pisałam dostaniemy go w każdym rossmannie.




II. Zmywacz do paznokci Nality. 

Z przodu opakowania od razu jest napisane, że zmywacz chroni płytkę paznokcia i skórę wokół przed wysuszeniem, zawiera ekstrakty z kasztanowca i alg i podobno jeszcze zawiera kompleks witamin : A, E, F, H. 
Kiedy odkręcamy butelkę zapach tak jak w przypadku Isany nie powala na kolana powiedziałabym nawet że śmierdzi jeszcze mocniej. 
Zmywa niestety też gorzej od Isany. Jak nasączę wacik i przyłożę go do paznokcia na kilka sekund i chce go podnieść wacik cały przykleja sie lakieru i sie rozwala :c. Musze użyć więcej wacików i więcej zmywacza. 
Paznokci nie wysuszył, ale na pewno nie regenerował płytki paznokcia. Nie suwa szybko i dokładnie lakieru więc minus :c. 
Zmywacz również po zmyciu lakieru zostawia przyjemny zapach na paznokciach powiedziałabym, że pachnie jak jakiś karmel czy toffi : D.
Cena to też około 5-6 zł za 200 ml dostępny w każdej biedronce.

Podsumowując nie rozumiem co wszystkich tak zachwyciło w zmywaczu Nailty jak dla mnie jest bardzo przeciętny i raczej do niego nie wrócę. 
Zmywacz z Isany jest dla mnie o wiele lepszy i do niego na pewno będę jeszcze nie raz wracać. 
Hmm.. to chyba wszystko mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam : p.

Strasznie mocno zapraszam do komentowania ! Każdy komentarz dużo dla mnie znaczy : ).
Życzę wszystkim udanego weekendu :D. 
Ciao ; 3.
Paula.





czwartek, 18 października 2012

Pogrubiający tusz do rzęs Liselotte Watkins- Recenzja

Dobry wieczór ; * .
Myślałam i myślałam o czym by tu zrobić notkę i wymyśliłam :D ! 
Otóż dzisiaj czas na recenzję pogrubiającego tuszu do rzęs z  Oriflame  Liselotte Watkins. Ja mój kupiłam w Glamur kilka miesięcy temu (nie wiem dokładnie jak dawno to było ale myśle że może jakoś w kiwetniu) za 10 zł na stronie Oriflame kosztuje 33 zł LINK. Opakowanie jest naprawdę cudowne ♥ ta pani czy modelka mnie urzekła : D. Przechodząc do tego jak tusz mi sie sprawował to był dobry ale szału nie ma. Przy jednej warstwie uzyskujemy bardzo delikatny efekt. Ja zazwyczaj nakładałam dwie warstwy rzęsy były lekko pogrubione i przedłużone ale jednak nie było efektu wow. Idealny na co dzień, podkreśla ładnie rzęsy, nie robi grudek ale zdarza mu sie posklejać rzęsy :c. Szczoteczka bardzo fajna nic wymyślnego powiedziałabym że zwykła klasyczna. Tusz nie jest jakoś trwały kiedy rano przed wyjściem to szkoły sie malowałam wyglądało ładnie i schludnie jednak po paru godzinach tusz sie osypuje :c ale nie wiem bo u mnie dość często maskary sie osypują. Kiedy wracałam do domu i jeszcze gdzieś jeszcze wychodziłam musiałam obowiązkowo poprawić oczy i nałożyć go więcej, bo nie było go za wiele na rzęsach. 
Z wydajnością nie jest źle używam kilka miesięcy a dopiero w tym miesiącu mi sie skończył. 
Podsumowując nie jest jakiś zły po za tym osypywaniem nie mamy pod oczami pandy tylko lekko osypany tusz który szybko można usunąć palcem : p, więc fajny na co dzień ale jakiegoś super pogrubienia nie ma. Za cenę 10 zł nie żałuje, jeżeli kupiłabym go za 33 zł to chyba troche za dużo jak na taką maskarę. 

To chyba na tyle ; p i jak podobało sie ? Jeżeli ktoś ma jakieś uwagi lub propozycję to piszcie :D. I błaagam o komentarze chciałabym chociaż wiedzieć ile osób przeczytało notkę :c.
Miłego wieczoru pa pa ; 3.
Paula.

piątek, 12 października 2012

Nivea control shine matujący krem-żel - Recenzja : )

Heejka : p.
Dziś przeszedł czas na moją drugą notkę :D.
Opowiem wam trochę o Nivea control shine matujący krem-żel. Producent obiecuje nam że krem pozostawi skórę naturalnie matową i gładką w dotyku. Ile w tym prawdy ? Już wam opisuję jak mi się kremik sprawdza : ). Krem rzeczywiście matuję naszą skórę ale nie oczekujemy jakiegoś wielkiego matu jeżeli twoja skóra mocno się świeci to nie jestem pewna czy ten krem da rade : c. U mnie daje radę ponieważ moja buzia nie błyszczy sie jakoś mega mocno, no ale jednak sie błyszczy. Polubiłam ten krem-żel ponieważ no jak już powiedziałam matowi skórę, nawilża jednak przy bardzo suchej skórze raczej w niczym nie pomoże :c. Używam go praktycznie codziennie rano przed nałożeniem makijażu szybko zmatowi skórę i co u mnie jest wielkim plusem szybko się wchłania, nienawidzę czekać aż krem się wchłonie szczególnie jak rano śpieszę sie do szkoły. Zapach przyjemny lubię go sobie wąchać :D. Mam go jakoś od połowy lipca a jeszcze mam go jakoś mniej niż połowę : o więc strasznie wydajny, może dla tego że nie potrzeba go dużo żeby nałożyć na całą twarz. (postaram sie niżej dodać zdjęcie ile go nakładam)
Podsumowując krem daję radę matuję, nawilża ale na pewno nie aż w takim stopniu jak obiecuje nam producent. Więc jeżeli nie masz skóry mocno wymagającej tak jak ja to myślę, że się sprawdzi, jednak jeżeli twoja twarz się mocno błyszczy i potrzebuje dobrego nawilżenia sięgnij bo inny krem bo ten chyba sobie nie poradzi. 
Hmm.. to chyba na tyle, wybaczcie jeżeli notka jest troche chaotyczna : p. Jeżeli macie jakieś uwagi lub propozycję zostawcie komentarz : ). Naprawdę proszę o komentarze żebym chociaż wiedziała że znalazła sie przynajmniej jedna osoba co notkę przeczytała.


 Mam jeszcze do was ogromną prośbę zarejestrujcie się na tej stronie LINK  to jest ShinyBox czyli pudełko z kosmetykami zbieram tam punkty a wy możecie mi w tym pomóc : p. Nie bójcie sie to nic was nie będzie kosztowało a może wam sie spodoba : ).

Pozdrawiam Paula xoxo.

wtorek, 2 października 2012

Maziajki szampon do włosów guma balonowa - Recenzja



Heej :D dzisiaj przychodzę do was z pierwszą notką a mianowicie recenzją : D.
Recenzja dotyczy szamponu do włosów maziajki o zapachu gumy balonowej. Zacznę od tego że szampon jest dla dzieci. Potrzebowałam czegoś delikatnego do moich włosów bo strasznie mi wypadają.. Myślę sobie szampon dla dzieci fajnie pewnie będzie delikatny i nie będzie mi plątał włosów. Zawiodłam sie niestety strasznie :c.. Po umyciu włosy są mega szorstkie i suche.. na dodatek plączą sie jak nigdy. Pierwszy raz sie tak zawiodłam na naszej dobrej ziaji : c i pomyśleć że ten szampon jest dla dzieci. Może to tylko tak na mnie działa a dla dzieci faktycznie sie sprawdzi ale tego to już nie wiem.
Tak więc nie stanowczo nie polecam i pewnie zużyje go jako żel pod prysznic bo zapach ma zabójczy jak różowa guma orbit < 33.
Hmm.. to chyba na tyle z mojej pierwszej  recenzji i notki : p. Będę wdzięczna za każdy komentarz ;3.
Pa pa : D.